O tym jak w dwa dni zrobiłem nic
komentarze (4) / 16.05.2012 Zaszalałem. Dwa ostatnie dni przeleżałem w łóżku, robiąc dosłownie... nic. Byłem zmęczony niekończącym się sprintem który dotyczy niemal każdej sfery mojego życia. Zatem wczoraj, w pełni legalnie, poza odrobiną pracy przed komputerem nie zrobiłem NIC. Dziś nie byłem lepszy — z tym, że przy okazji uciekłem z zajęć. Upssss!Zbliża się kolejna marna sesja, a ja nie do końca mam na nią czas. Wiecie — Selektor w Krakowie, Orange w Warszawie. Pomiędzy trzeba jeszcze trochę popracować, a i przy okazji zrobić coś fajnego. Jak na przykład robić nic. Albo grać cały dzień i nie przejmować się resztą. A pomijając już te wszystkie nudne egzaminy, najgorszym akcentem będzie zebranie się by przygotować dwie prace zaliczeniowe. Właściwie obie miałem zrobić dziś, taki był plan, ale coś nie wyszło. Choć dzień się jeszcze nie skończył, więc możeeee?
W ostatnich godzinach zapędzam się bardzo niebezpiecznymi ścieżkami w mej głupiutkiej główeczce. Wnioski płynące z tych wędrówek są zaskakujące, ale o tym może innym razem. Póki co wolę jednak robić nic.
O tym jak jestem okropny
komentarze (3) / 10.05.2012 Pisacz, pisownik czy jakkolwiek jeszcze chcielibyście mnie nazwać — jestem okropny jeśli chodzi o dbanie o bloga. Bo jest całkiem dobrze, nie muszę wylewać żalu. A też i nie mam czasu. Piszę tu rzadko, a jeśli już, to z telefonu. I brak porządnej aplikacji mobilnej od ownloga mnie przeraża, bo czytanie wszystkiego w dość tandetnej przeglądarce jest najzwyczajniej męczące. I o ile to jeszcze ogarniam, to nie piszę komentarzy. To zupełnie inny poziom zła.Remont się skończył. Mieszkanie wysprzątane. Nie chwalę się, bo wciąż nie jest kompletny. Tak, nadal nie kupiłem fotela. Ale jestem zadowolony. Wisi telewizor, podłączyłem konsole. Tam dom twój gdzie zabawki i internety twe. Więc jestem w domu.
Po drodze byłem jeszcze w Mieście [pierników oraz] Tysiąca Wspomnień, gdzie pomnożyłem co się dało i obecnie jest ich już kilka tysięcy. Tylko pieniądze zredukowałem. Hmmm... no i?
Zbliża się sesja, a ja nie wiem w co mam ręce włożyć. I co zrobić ze swoim życiem. Bo nadal nie jestem w stanie się zdecydować.
O tym jak zrobiło się szaro-turkusowo
komentarze (6) / 28.04.2012 Remont na wykończeniu, ja jeszcze żyję. Wczoraj udałem się do domu na kontrolę. Oczywiście żadna z farb, mimo że była nakładana na białą powierzchnię, nie wygląda jak na wzornikach. Szczęście w nieszczęściu, że ostateczny efekt i tak mi się podoba. Z tym, że turkusowi bliżej do niebieskiego niż zielonego, ale to nie ważne. Bo działa.Zamawiam zaraz nowy zestaw mebli, jutro jest ktoś odbierze, a ja zabieram się powoli do sprzątania. Niech tylko znowu zawiśnie telewizor, podłączę konsole i zasiądzę ponownie przed Wiedźminem.
Do pełni szczęścia brakować mi wówczas będzie już tylko fotela prezesa. Ale może nim wyjadę do miasta tysiąca wspomnień uda mi się takowy znaleźć?
© extinct 2007-2012